Zarabianie na blogach
marzec 21, 2008
W ciągu ostatnich kilku dni twórcy dwóch popularnych polskich blogów zdecydowali się na podjęcie prób zarobienia na swoim pisaniu. Decyzja ta, oprócz gratulacji związanych ze znalezieniem sponsora czy reklamodawców, wywołała również falę oburzenia.
Marta Klimowicz
Bloger to zwykle taki ktoś, kto zaczyna pisać, bo ma jakąś pasję, coś go interesuje - jego własne życie, życie wewnętrzne jego kotów czy rynek prasy amerykańskiej, cokolwiek. I o ile zapał większości opada stosunkowo szybko, to najbardziej wytrwali mają szansę nie tylko na zdobycie stałego grona czytelników, ale również przekucie swojej pasji na pieniądze. Niektórzy decydują się na reklamy Gogle AdSense, inni samodzielnie szukają reklamodawców czy sponsorów swoich blogów. Zachowanie takie nie jest niczym niezwykłym w amerykańskiej blogosferze, gdzie oprócz typowych reklam na blogach, można również znaleźć informacje o możliwości bezpośredniego wsparcia blogera.
W polskiej blogosferze na większą skalę na blogach próbowała zarobić Agora, tworząc Bloxowy Syndykat, wywołujący swego czasu niezdrową histerię, zakończoną wręcz spektakularną miesięczną kampanią reklamową na dziesięciu blogach. Stale jednak rośnie liczba osób, które poświęcają swój czas na pisanie dobrego i rzetelnego bloga i które zaczynają próbować zarabiać na swoim niemałym nieraz wysiłku. Ostatnio z informacją taką spotkać się można było na dwóch popularnych blogach: Mediafun oraz Techkulturze. Tym, co zaskoczyło mnie najbardziej było mocne spolaryzowanie opinii, jakie pojawiły się na tych blogach. O ile czytelnicy Mediafun niemal zgodnie składają gratulacje Maćkowi Budzichowi sponsora bloga, to komentatorzy Techkultury zarzucają Pawłowi Opydo, że liczą się dla niego tylko pieniądze. Dodatkowo, nie mniej zaskakujące było dla mnie powszechne zwrócenie uwagi na reklamy, jakie pojawiły się na Techkulturze - sama zwykle czytam blogi poprzez RSSy, wchodząc na nie z rzadka tylko, by skomentować, a nawet wtedy zazwyczaj żadnych ogłoszeń nie widzę (serdecznie polecam AdBlock Plus).
Czy to kwestia polskiego piekiełka, które widząc cudze powodzenie czuje się zobowiązane, by spróbować kogoś ściągnąć z powrotem w dół? A może kwestia tego, kim są internauci danego bloga czytający - wskazywałyby na to skrajnie różne komentarze na Mediafun i Techkulturze.
Słyszeliście kiedykolwiek o tym, by ktoś zarzucał popularnym dziennikarzom, że za swoją pracę biorą niemałe pieniądze? Ja spotykam się raczej ze spekulacjami, jaką stawkę zażyczyła sobie ta czy inna gwiazda, z oburzeniem, że ktoś chce za swoją pracę dostawać pieniądze (a przynajmniej do niej nie dokładać) - jakoś nigdy. Okazuje się jednak, że dla wielu osób blogerzy to ciągle ubożsi bracia dziennikarzy; winni więc pisać za darmo i wyłącznie dla siebie, nie zaś dla pieniędzy. Trochę mi się to kojarzy z retoryką, jaka pojawia się przy mówieniu o lekarzach czy nauczycielkach - ich praca to przecież misja, widział to kto, żeby podwyżki się domagać.
Osobiście mam nadzieję, że podobne wydarzenia w polskiej blogosferze będą miały miejsce jeszcze częściej, to naprawdę pozytywna wiadomość, gdy coraz większe firmy zaczynają doceniać wagę również blogów, mających przecież ciągle jeszcze mniejszy zasięg, niż wiele innych tradycyjnych form reklamy.
źródło: technoblog.pl
Comments
Masz coś do powiedzenia?


